W praktyce budowlanej coraz częściej spotykamy się z sytuacją, gdzie inwestor chce jednocześnie mieć ogrzewanie podłogowe i rekuperację. I bardzo dobrze – to połączenie daje wysoki komfort i oszczędność. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy zaczyna brakować miejsca.

Bo prawda jest prosta: każda z tych instalacji „zjada” centymetry. Podłogówka od dołu, rekuperacja najczęściej od góry. Efekt? Nagle okazuje się, że wysokość pomieszczeń robi się problemem.

Klasyczne rozwiązanie – dobre, ale nie zawsze praktyczne

Standardowo podłogówkę układa się:

  • na styropianie,
  • przez folię,
  • mocując rury klipsami,
  • a całość zalewa się wylewką.

To rozwiązanie jest solidne i sprawdzone, ale ma jedną wadę – jest po prostu wysokie. Przy nowym domu zwykle nie ma to znaczenia, ale przy remontach albo niższych kondygnacjach zaczyna być problem. 

Dodatkowo dochodzi jeszcze jedna kwestia, o której w praktyce często się zapomina.

Projektanci nadal rzadko uwzględniają na etapie projektu instalację rekuperacji w kontekście wysokości posadzek i przestrzeni technicznej.

W efekcie to inwestor na późniejszym etapie musi „ratować” sytuację – szukać miejsca na kanały, kombinować z obniżeniami sufitów albo zmniejszać średnice instalacji, grubość styropianu, co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Dlatego coraz częściej to właśnie świadome podejście inwestora i dobór odpowiedniego systemu (np. poprzez zastosowanie paneli systemowych do ułożenia instalacji podłogówki) decydują o tym, czy całość będzie działała optymalnie – zarówno pod kątem komfortu, jak i kosztów.

Alternatywa – podłogówka na płytach

W sytuacji, gdy liczy się każdy centymetr, coraz częściej stosuje się płyty do ogrzewania podłogowego z wypustkami. 

Najważniejsze różnice:

  • nie ma potrzeby dokładania kolejnej warstwy styropianu,
  • całość jest niższa,
  • montaż jest szybszy i lżejszy.

Dzięki temu można odzyskać kilka centymetrów wysokości, które później robią ogromną różnicę przy rekuperacji.

Co to zmienia przy rekuperacji?

I tu dochodzimy do najważniejszego.

Dzięki niższej podłodze mamy więcej miejsca na kanały wentylacyjne. A to oznacza, że nie trzeba „kombinować” z małymi średnicami.

Porównanie wygląda tak:

  • rura fi 75  ok. 22-30 m³/h przy 2-2,5 m/s
  • rura fi 50  ok. 8-10 m³/h przy 3 m/s

W praktyce:
żeby uzyskać ten sam przepływ, trzeba dać około 3 razy więcej rur fi 50.

To oznacza:

  • więcej materiału,
  • więcej pracy,
  • większy koszt,
  • większe opory i często więcej hałasu.

Dlatego jeśli tylko jest możliwość – lepiej zrobić instalację na fi 75 niż mnożyć fi 50.

Ważna rzecz: jakie rury do podłogówki
Przy systemach panelowych nie stosuje się typowych rur z wkładką metalową. Zamiast tego używa się rur z wkładką z tworzywa sztucznego:

rur PE-RT/EVOH/PE-RT

Dlaczego?

  • są bardziej elastyczne,
  • lepiej układają się w panelach (z racji braku wkładki metalowej nie mają pamięci kształtu – czyli rozprężają się między wypustkami
    panelu), 
  • i co ważne w praktyce – trudniej je uszkodzić.

Mówiąc wprost:
hydraulik ma mniejsze szanse, żeby przypadkiem „przestrzelić” rurę podczas montażu. Na zdjęciach poniżej oznaczenia przebiegu instalacji.

Podsumowanie

Nie chodzi o to, że klasyczna podłogówka jest zła – bo nie jest. Chodzi o to, że nie zawsze jest najlepsza.

Jeśli masz ograniczoną wysokość:

  • warto zejść z podłogą (płyty systemowe do ogrzewania podłogowego z wypustkami),
  • zastosować rury PE-RT/EVOH/PE-RT,
  • i dzięki temu zrobić rekuperację na fi 75 zamiast 50.

Efekt końcowy:

  • mniej rur,
  • niższy koszt,
  • lepszy przepływ powietrza
  • normalna wysokość pomieszczeń,
  • minimalizacja ryzyka uszkodzenia rur poprzez klipsy do mocowania rur PEX (od podłogówki).

Czyli dokładnie to, o co chodzi w dobrze zrobionej instalacji. Chcesz sprawdzić, czy w Twoim przypadku lepszy będzie system klasyczny czy panelowy? Przeanalizujemy projekt i podpowiemy najlepsze rozwiązanie.